Naukowczyni ŚUM naukowo o pączkach. Przed nami … Tłusty czwartek

50%
10 lut 2026

Pączek a trening: dlaczego „spalanie pączka” to zły plan — i jak mądrze połączyć Tłusty Czwartek z ruchem bez kompensacji

Zamiast liczyć minuty biegu: bilans tygodnia, sytość, glikemia i 3 proste strategie aktywności po słodkim dniu

Media vs. rzeczywistość: dekonstrukcja transakcyjnego modelu żywienia

W okresie poprzedzającym Tłusty Czwartek media społecznościowe i portale lifestyle’owe zalewane są zestawieniami sugerującymi, że aby spalić kalorie pochodzące z jednego pączka, należy biegać przez 30 minut, sprzątać mieszkanie przez 2 godziny lub wchodzić po schodach przez kwadrans. Tego rodzaju komunikacja buduje w odbiorcach przekonanie, że aktywność fizyczna jest formą kary za jedzenie, co stanowi fundament szkodliwych wzorców zachowań. Problem z tymi wyliczeniami polega na ich drastycznej niedokładności oraz pominięciu zmienności osobniczej.

Urządzenia do monitorowania aktywności, takie jak zegarki sportowe czy aplikacje, często zawyżają wydatki energetyczne, co prowadzi do zjawiska „zjadania z powrotem” kalorii, których organizm w rzeczywistości nie wydatkował. Co więcej, szacunki te opierają się na uśrednionych wartościach, które nie biorą pod uwagę składu ciała, poziomu wytrenowania, gospodarki hormonalnej czy nawet temperatury otoczenia, które to czynniki determinują realny koszt energetyczny wysiłku.

Składnik TDEE

Charakterystyka mechanizmu

Udział w całkowitym wydatku

BMR (Basal Metabolic Rate)

Energia na podtrzymanie funkcji życiowych w spoczynku.

60 - 75%

NEAT (Non-Exercise Activity Thermogenesis)

Spontaniczna aktywność niezwiązana z treningiem (gestykulacja, wiercenie się).

15 - 30%

TEF (Thermic Effect of Food)

Koszt trawienia, wchłaniania i metabolizowania posiłków.

~10%

EAT (Exercise Activity Thermogenesis)

Planowany wysiłek fizyczny (bieganie, siłownia).

5 - 10%

Z powyższego zestawienia wynika, że planowany trening (EAT) stanowi zazwyczaj najmniejszą część dziennego wydatku energetycznego. Próba zrównoważenia nadwyżki kalorycznej wyłącznie poprzez EAT jest strategią nieefektywną i ignoruje fakt, że organizm zużywa większość energii na podstawowe procesy biologiczne, które zachodzą niezależnie od tego, czy zjedliśmy pączka, czy nie.

Mit „spalania” i fizjologia adaptacji metabolicznej

Koncepcja spalania pączka 1:1 opiera się na tzw. modelu statycznym energii, który został naukowo podważony przez odkrycia w dziedzinie termogenezy adaptacyjnej. Organizm ludzki dąży do homeostazy energetycznej, co oznacza, że gwałtowny wzrost aktywności fizycznej w celu kompensacji posiłku może wywołać reakcje obronne. Badania wykazują, że u osób, które próbują drastycznie zwiększyć wydatek energetyczny, dochodzi do nieświadomej redukcji NEAT w pozostałej części dnia. Mechanizm ten polega na tym, że po intensywnym treningu „odpokutowującym” pączka, człowiek staje się bardziej statyczny — mniej się wierci, częściej siada, unika schodów — co może zniwelować nawet 300-500 kcal z rzekomego deficytu wypracowanego na bieżni.

Kolejnym aspektem jest sprawność metaboliczna i rola mitochondriów. W okresach nadwyżki energetycznej mitochondria mogą stawać się mniej wydajne w produkcji ciepła, a bardziej nastawione na magazynowanie substrateów, o ile nie zostanie zachowana odpowiednia wrażliwość insulinowa. Przeliczniki medialne ignorują również efekt EPOC (Excess Post-exercise Oxygen Consumption), czyli zwiększone zużycie tlenu po treningu, które różni się diametralnie w zależności od intensywności wysiłku, a nie tylko od czasu jego trwania.

Cecha pączka (średnio 80g)

Wartość średnia

Skutek metaboliczny

Energia całkowita

250 - 400 kcal

Nagła nadwyżka łatwo dostępnych substratów.

Węglowodany proste

50 - 55 g

Gwałtowny wyrzut insuliny i hamowanie lipolizy.

Tłuszcze nasycone/trans

13 - 20 g

Opóźnione opróżnianie żołądka, wysoka gęstość energii.

Błonnik pokarmowy

1 - 2 g

Znikomy wpływ na poposiłkową sytość.

Fizjologia wskazuje, że kluczowe jest nie to, ile kalorii „spalimy” w trakcie 30 minut biegu, ale jak zjedzony produkt wpłynie na gospodarkę hormonalną w skali całego dnia. Wysoki poziom insuliny po zjedzeniu pączka skutecznie blokuje procesy utleniania kwasów tłuszczowych na kilka godzin, co sprawia, że trening wykonany bezpośrednio po posiłku spala głównie glukozę, a nie tkankę tłuszczową, o której myślą osoby stosujące model kompensacyjny.

Ryzyko błędnego koła kompensacji: perspektywa psychologiczna

Traktowanie ruchu jako narzędzia do „wymazywania” jedzenia jest jednym z najsilniejszych predyktorów zaburzeń odżywiania. Psychologia kliniczna definiuje takie zachowania jako ćwiczenia kompensacyjne, które w skrajnych przypadkach mogą ewoluować w bulimię sportową (exercise bulimia) lub anorexia athletica. W tym modelu osoba nie ćwiczy dla zdrowia, siły czy przyjemności, ale z powodu lęku, wstydu i poczucia winy wywołanego jedzeniem.

Mechanizm ten tworzy błędne koło:

  1. Spożycie produktu uznanego za „zakazany” (pączek).

  2. Gwałtowny wyrzut poczucia winy i lęku przed przytyciem.

  3. Podjęcie morderczego, przymusowego wysiłku fizycznego jako formy kary.

  4. Wyczerpanie organizmu i narastająca frustracja, co prowadzi do kolejnego napadu jedzenia lub rezygnacji ze zdrowego stylu życia z powodu braku zrównoważenia.

Badania nad zdrowiem psychicznym wskazują, że osoby stosujące kompensację często doświadczają depresji, obsesyjno-kompulsywnych myśli o kaloriach oraz zaburzonego obrazu własnego ciała. Utrwalają one przekonanie, że na jedzenie trzeba „zasłużyć”, podczas gdy energia jest biologicznym prawem organizmu do funkcjonowania. Eksperci zalecają oddzielenie jedzenia od ruchu — jedzenie służy odżywieniu i przyjemności, a ruch wspieraniu sprawności i dobrostanu psychicznego.

Bilans tygodniowy: dlaczego jeden dzień nie definiuje sylwetki

Nauka o kontroli masy ciała jednoznacznie wskazuje, że to nie pojedynczy posiłek czy nawet jeden dzień nadwyżki kalorycznej decyduje o przyroście tkanki tłuszczowej, lecz chroniczny nadmiar energii w dłuższym przedziale czasowym. Koncepcja „bankowania kalorii” (calorie banking) sugeruje, że organizm zarządza energią w sposób bardziej płynny, niż sugerują to 24-godzinne liczniki w aplikacjach.

Jeśli średnie zapotrzebowanie jednostki wynosi 2000 kcal, co sumuje się do 14000 kcal tygodniowo, zjedzenie trzech pączków (ok. 1000 kcal nadwyżki) jednego dnia podnosi średnią tygodniową do 2142 kcal dziennie. Taka różnica, o ile nie powtarza się regularnie, jest często niwelowana przez naturalne mechanizmy, takie jak wzrost termogenezy poposiłkowej (TEF) czy spontaniczne ograniczenie apetytu w dniach kolejnych.

Perspektywa czasu

Skutek nadwyżki 1000 kcal

Rekomendacja behawioralna

Dzień (24h)

Duży skok glikemii, retencja wody, stres psychiczny.

Spokój, brak gwałtownych ruchów dietetycznych.

Tydzień (7 dni)

Wzrost średniej o ~140 kcal/dobę — łatwe do wyrównania.

Powrót do standardowej rutyny i zdrowych nawyków.

Miesiąc (30 dni)

Minimalny wpływ na masę ciała, o ile pozostałe dni są zbilansowane.

Koncentracja na gęstości odżywczej diety.

Badania długoterminowe pokazują, że osoby o elastycznym podejściu do diety, które pozwalają sobie na planowane odstępstwa (takie jak Tłusty Czwartek), odnoszą większe sukcesy w utrzymaniu wagi niż osoby stosujące sztywne restrykcje, które po „złamaniu się” często porzucają proces całkowicie (efekt „a niech to szlag”).

Strategie żywieniowe

Aby zminimalizować negatywny wpływ pączków na samopoczucie i gospodarkę cukrową, kluczowe jest zrozumienie mechanizmu sytości. Pączek, będąc połączeniem rafinowanej mąki, cukru i tłuszczu, ma bardzo niski Indeks Sytości (Satiety Index). Oznacza to, że dostarcza on dużej dawki energii, ale nie wysyła do mózgu sygnału o nasyceniu, co sprzyja przejadaniu się.

Rozwiązaniem jest zastosowanie „kotwicy białkowo-błonnikowej”. Białko jest najbardziej sycącym makroskładnikiem, który stymuluje wydzielanie hormonów inkretynowych (GLP-1, PYY) i hamuje grelinę (hormon głodu). Błonnik z kolei, poprzez wiązanie wody i zwiększanie lepkości treści pokarmowej, spowalnia opróżnianie żołądka, co zapobiega gwałtownym wahaniom glikemii.

Inną potężną strategią jest sekwencjonowanie posiłków (nutrient sequencing). Badania potwierdzają, że spożycie składników w kolejności:

  1. Warzywa (błonnik)

  2. Białko i tłuszcze

  3. Węglowodany (pączek) może zredukować poposiłkowy szczyt glukozy o 38,8% i znacząco obniżyć wyrzut insuliny w porównaniu do zjedzenia węglowodanów na początku posiłku.

Element strategii

Funkcja biologiczna

Przykładowe produkty

Odpowiednia podaż białka

Stymulacja PYY i GLP-1, ochrona masy mięśniowej.

Skyr, twaróg, jaja, chuda wędlina, tofu.

Błonnik rozpuszczalny

Tworzenie żelu w żołądku, stabilizacja cukru.

Nasiona chia, maliny, otręby owsiane, babka płesznik.

Sekwencjonowanie

Zmiana kinetyki wchłaniania glukozy.

Najpierw sałatka, potem mięso, na końcu pączek.

Zastosowanie tych technik sprawia, że energia z pączka uwalnia się wolniej, co zapobiega hipoglikemii reaktywnej — nagłemu spadkowi cukru, który następuje 1-2 godziny po zjedzeniu słodyczy i wywołuje wilczy głód oraz senność.

Ruch o niskim progu wejścia: 3 scenariusze po słodkim dniu

Zamiast traktować aktywność jako karę, warto wykorzystać ją jako narzędzie wspierające metabolizm. Ruch w dniu spożycia większej ilości węglowodanów powinien pełnić rolę „zlewu glukozowego” (glucose sink). Skurcz mięśni aktywuje transportery glukozy GLUT-4 niezależnie od insuliny, co pomaga szybko i bezpiecznie usunąć nadmiar cukru z krwiobiegu.

Scenariusz 1: Spacer poposiłkowy (Złoty standard glikemii)

Nauka wskazuje, że krótka, 15-30 minutowa sesja energicznego marszu podjęta 15-20 minut po zjedzeniu pączka jest niesamowicie efektywna w obniżaniu poposiłkowego piku glukozy. Badania wykazały, że spacer po posiłku wysokowęglowodanowym jest skuteczniejszy w stabilizacji metabolizmu niż długi trening wykonany na czczo rano. Jest to aktywność o zerowym koszcie regeneracyjnym, która dodatkowo wspomaga trawienie.

Scenariusz 2: Trening oporowy (Budowanie wrażliwości)

Wysiłek siłowy (nawet z masą własnego ciała lub gumami oporowymi) wykonywany w dniu Tłustego Czwartku lub dzień po, znacząco poprawia wrażliwość insulinową tkanek. Pracujące mięśnie stają się „głodne” energii i w pierwszej kolejności wykorzystują glukozę do odbudowy glikogenu, zamiast pozwalać na jej przekształcenie w tkankę tłuszczową (lipogenezę de novo). Pojedyncza sesja treningu siłowego może poprawiać metabolizm lipidów i węglowodanów przez kolejne 24 godziny.

Scenariusz 3: Aktywność NEAT (Niewidzialne spalanie)

Zwiększenie spontanicznej aktywności fizycznej to najprostszy sposób na zniwelowanie nadwyżki bez presji psychicznej. Prace domowe, wybieranie schodów zamiast windy, czy parking dalej od celu, mogą wygenerować wydatek rzędu kilkuset kalorii w ciągu dnia. U osób reagujących na nadwyżkę kaloryczną spontanicznym wzrostem NEAT, przyrost tkanki tłuszczowej jest minimalny, nawet przy spożyciu dodatkowych 1000 kcal.

Rodzaj ruchu

Optymalny moment

Główna korzyść metaboliczna

Marsz (spacer)

15 - 30 min po pączku

Błyskawiczna redukcja piku glikemicznego.

Ćwiczenia oporowe

W ciągu 2-4h po posiłku

Przekierowanie glukozy do mięśni (glikogen).

NEAT (mikroruchy)

Cały dzień

Stabilizacja bilansu bez stresu treningowego.

Pułapki, których należy unikać: odwodnienie, brak snu i restrykcje

Wielu ludzi po dniu obfitującym w pączki wpada w pułapkę „oczyszczania” organizmu w piątek. Jest to błąd strategiczny. Głodówki, diety sokowe czy drastyczne ucinanie kalorii po dniu nadwyżki zaburzają metabolizm i prowadzą do utraty masy mięśniowej oraz obniżenia BMR. Co więcej, skrajna restrykcja nasila odczuwanie głodu w dniach kolejnych, co promuje efekt jojo.

Inną istotną pułapką jest zaniedbanie snu. Brak regeneracji drastycznie zaburza stosunek leptyny do greliny, co sprawia, że następnego dnia organizm domaga się jeszcze większej ilości cukru i tłuszczu, aby zrekompensować brak energii. Badania pokazują, że osoby śpiące poniżej 7 godzin spożywają średnio o 300-500 kcal więcej niż osoby wypoczęte.

Błąd behawioralny

Mechanizm fizjologiczny

Skutek

Głodówka w piątek

Wzrost kortyzolu, spadek T3.

Spowolnienie metabolizmu, napad głodu.

Niedobór snu

Spadek leptyny, wzrost greliny.

Silne zachcianki na słodycze w piątek.

Nadmierne cardio

Nadprodukcja kortyzolu, zmęczenie OUN.

Niechęć do ruchu, retencja wody.

Retencja wody po Tłustym Czwartku jest zjawiskiem naturalnym — każdy gram zmagazynowanego glikogenu wiąże około 3-4 gramy wody. Nagły wzrost wagi na drugi dzień nie jest tkanką tłuszczową, lecz płynami, które organizm usunie w ciągu 48-72 godzin po powrocie do normalnego żywienia.

Checklista na piątek: powrót do rutyny bez poczucia winy

Zamiast planować „detoks”, należy skupić się na wspieraniu naturalnych procesów regeneracyjnych organizmu. Poniższe punkty stanowią naukowo uzasadniony plan działania na dzień po Tłustym Czwartku.

  1. Nawodnienie (minimum 2.5 litra wody): Wysoka podaż cukru i tłuszczu obciąża gospodarkę wodno-elektrolitową. Woda pomaga nerkom w filtracji i redukuje obrzęki.

  2. Śniadanie oparte na białku (30-40g): Zapewni stabilny poziom energii i wygasi chęć na „dofunidowanie” cukrem po spadku glukozy z dnia poprzedniego.

  3. Umiarkowana aktywność NEAT: Zamiast siłowni, wybierz długi spacer. Pomoże to w drenażu limfatycznym i poprawi krążenie bez dodatkowego stresowania organizmu.

  4. Brak ważenia się: Masa ciała w piątek rano jest informacją o stanie nawodnienia i zapasach glikogenu, a nie o realnej masie tłuszczowej. Unikaj wchodzenia na wagę przez co najmniej 3 dni.

Podsumowując, Tłusty Czwartek nie musi być dniem walki z własną fizjologią. Rezygnacja z transakcyjnego modelu „spalania pączka” na rzecz świadomego zarządzania sytością, glikemią i ruchem pozwala cieszyć się tradycją bez negatywnych konsekwencji dla zdrowia metabolicznego i psychicznego. Kluczem jest zrozumienie, że organizm jest systemem adaptacyjnym, a nie prostym silnikiem spalinowym, a długofalowe nawyki mają nieskończenie większe znaczenie niż jeden dzień kulinarnych przyjemności.

Wdrożenie strategii kotwicy białkowej, poposiłkowego spaceru oraz akceptacja elastyczności w bilansie tygodniowym to filary nowoczesnego, eksperckiego podejścia do żywienia. Ruch powinien być świętowaniem sprawności ciała, a nie formą pokuty za spożyte kalorie. Tylko takie podejście buduje trwałą relację ze zdrowiem, która przetrwa każdy Tłusty Czwartek i każdą inną okazję wymagającą elastyczności metabolicznej.

dr n. o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak
Katedra Dietetyki-Zakład Żywienia Człowieka
Wydział Zdrowia Publicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bytomiu


Dane wysyłającego:
Agata Pustułka

Najnowsze wiadomości
© Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, Portal SUM