Zawsze marzyłam, żeby związać się zawodowo z branżą kosmiczną i w zasadzie jest to dla mnie spełnione marzenie.
Jest studentką VI roku medycyny. Przez chwilę myślała aby w przyszłości zostać psychiatrą, chociaż dziś już wie, że jej miejsce jest… w kosmosie. Od czterech miesięcy pracuje jako konsultant medyczny w LunAres Research Station – stacji badawczej w Pile, która przeprowadza analogowe misje kosmiczne. Rozmawiamy z Anną Zielazek o jej kosmicznych marzeniach.

Niebawem kończy Pani studia medyczne.
Jestem na VI roku medycyny na Wydziale Lekarskim w Katowicach, a poza tym jestem także absolwentką Wychowania Fizycznego na AWF we Wrocławiu. W kadencji 2024/2025 byłam członkiem Rady Studentów przy Prezesie Polskiej Agencji Kosmicznej. Jestem też przewodniczącą koła biochemii, gdzie kieruję projektem HematopoiesISS. Jednak to co przynosi mi ostatnio najwięcej satysfakcji, to fakt, że od sierpnia tego roku pracuję jako konsultant medyczny w LunAres Research Station – stacji badawczej, która przeprowadza analogowe misje kosmiczne.
Analogowa misja kosmiczna to taka, która naśladuje różne aspekty misji kosmicznej, ale jest przeprowadzana na ziemi.
Czas podjąć decyzję o wyborze swojej drogi zawodowej. Czy już Pani wie, czym chce zajmować się w przyszłości?
Na początku sporo myślałam o psychiatrii, ale w związku z tym, że moja ścieżka mocno zeszła na branżę kosmiczną, postanowiłam, że wybiorę specjalizację z Interny. Po wielu rozmowach ze specjalistami z branży doszłam do wniosku, że ten wybór najlepiej się wpisuje w potrzeby sektora kosmicznego w zakresie medycyny. Chciałabym maksymalnie zwiększyć swoje szanse, by w przyszłości pracować jako lekarz astronautów, który co do zasady powinien mieć dość szerokie i interdyscyplinarne spojrzenie na zdrowie. W swojej obecnej pracy w LunAresie również zauważam, że wiedza z zakresu chorób wewnętrznych, to jest to do czego najczęściej sięgam.
Nie pierwszy raz rozmawiamy o Pani zainteresowaniu kosmosem. Na ostatnim naszym spotkaniu wspominała Pani, o dołączeniu do Rady Studentów przy Prezesie Polskiej Agencji Kosmicznej. Czy to była przepustka do zatrudnienia w LunAres Research Station?
Myślę, że Rada Studentów była w mojej ścieżce istotna, ponieważ dzięki niej miałam okazję uczestniczyć w bardzo wielu wydarzeniach i konferencjach związanych z Kosmosem oraz nawiązać dużo cennych znajomości. Jednak zatrudnienie w LunAres Research Station jest chyba wypadkową wszystkich rzeczy, nad którymi pracowałam przez ostatnie lata, szczególnie ostatnie dwa. Dla mnie było to zupełne zaskoczenie, ponieważ odezwał się do mnie dr Leszek Orzechowski i zaprosił mnie na szkolenie, gdzie miałam okazję poznać zespół i habitat. Spotkanie poszło pomyślnie i później odbyłam kolejne, nieco szersze szkolenie, na którym sama miałam okazję doświadczyć 4 dniowej izolacji w habitacie. Następnie stopniowo zaczęłam pełnić kolejne obowiązki, a we wrześniu odbyła się pierwsza misja, przy której pracowałam od strony Mission Control – kontroli misji.
Zawsze marzyłam, żeby związać się zawodowo z branżą kosmiczną i w zasadzie jest to dla mnie spełnione marzenie.

Jak wygląda dzień Anny Zielazek, przyszłej astronautki?
Na co dzień oczywiście chodzę na zajęcia, a popołudniami zwykle siadam do nauki lub do pracy. Najciekawszy moment jest dla mnie wtedy, kiedy zaczyna się misja analogowa w naszym habitacie w Pile.
Każda załoga przed misją przechodzi przez tak zwany „preflight”, czyli trzydniowe przygotowanie do misji. Załoga musi przejść odpowiednie przygotowanie, zanim zostanie poddana kilkunastodniowej izolacji. Musimy zapoznać ich z infrastrukturą, schematem dnia, czy procedurami. Jest to też czas na oswojenie się z nową sytuacją, zwłaszcza że niektórzy uczestnicy przylatują do nas z bardzo odległych miejsc, jak USA, Indie, Peru itd. Na taki „preflight” staram się zjawić osobiście, żeby porozmawiać z każdym członkiem załogi i zebrać wywiad medyczny. Zależy nam, aby każdy uczestnik bezpiecznie uczestniczył w misji, więc staram się dowiedzieć jak najwięcej na temat ich zdrowia. Na miejscu zawsze sprawdzam, czy w naszej apteczce jest wystarczająca ilość wszystkich podstawowych leków bez recepty, na wypadek drobnych dolegliwości. Ponadto, omawiam z załogą zawartość torby medycznej, która znajduje się w habitacie, tak aby w razie potrzeby wiedzieli, gdzie znaleźć niezbędne przedmioty i jak ich użyć. Zapoznajemy również załogę z aparaturą medyczną w habitacie, która obejmuje ciśnieniomierz, pulsoksymetr, wagę z pomiarem składu ciała oraz termometr. Muszą się z tym zapoznać, ponieważ w trakcie misji, codziennie będą wykonywać na sobie pomiary medyczne. Później misja się zaczyna, załoga zostaje w habitacie, a nasz zespół kontaktuje się z nimi już tylko zdalnie. Codziennie rozmawiamy z załogą na „briefingach”, podczas których wypytujemy ich o samopoczucie, dynamikę zespołu, status wykonanych zadań itd. Jeśli ktoś zgłasza problemy z samopoczuciem, to oczywiście moją rolą jest pomoc w tym zakresie. Gdyby działo się coś poważniejszego, to wtedy do akcji wkracza nasz doświadczony lekarz, którego również mamy w zespole. W trakcie trwania misji jesteśmy cały czas „na łączach” w razie, gdyby załoga czegoś potrzebowała.
Do moich zadań należy m.in. opracowywanie danych naukowych oraz pomoc w koordynacji badań. Uczestnicy misji mają dość napięty grafik, często wypełniają kwestionariusze psychologiczne, wykonują eksperymenty w naszym laboratorium biologicznym, czy eksperymenty inżynieryjne. Można też w trakcie misji realizować swoje własne eksperymenty. Ważną częścią symulacji są spacery kosmiczne tzw. EVA – Extravehicular Activity. Habitat jest wyposażony w ogromny hangar naśladujący powierzchnię Księżyca lub Marsa (w zależności od scenariusza misji). Analogowi astronauci wychodzą na spacery kosmiczne, w trakcie których mają określone zadania do wykonania, np. zebranie próbek. Cała procedura jest bardzo realistyczna, ponieważ odbywa się w skafandrach i hełmach. Z perspektywy uczestnika jest to naprawdę niesamowite przeżycie!
Nad jakimi projektami obecnie Pani pracuje?
W tej chwili poświęcam się głównie przygotowaniom do LEKu, pracy w LunAresie oraz niezmiennie prowadzę projekt w kole naukowym przy Katedrze i zakładzie Biochemii. Praca w LunAresie daje mi bardzo dużo satysfakcji, ponieważ zawsze marzyłam, żeby związać się zawodowo z branżą kosmiczną i w zasadzie jest to dla mnie spełnione marzenie.
Możemy powiedzieć, że to czym się Pani zajmuje na co dzień to „medycyna kosmiczna? To wciąż mało popularny kierunek na polskich uczelniach.
Możemy powiedzieć, że w trakcie misji analogowej mamy do czynienia z wieloma istotnymi aspektami medycyny kosmicznej, a mianowicie: izolacja, zaburzony rytm dobowy związany z brakiem dostępu do światła słonecznego, brak dostępu do mediów, brak kontaktu z najbliższymi, ograniczona przestrzeń i zasoby.
Wszystkie te czynniki mają wpływ zarówno na psychikę, jak i na stan somatyczny. Człowiek w izolacji jest dużo bardziej podatny na drobne niedogodności codziennego życia. To co normalnie nie wywołałoby reakcji stresowej, w izolacji może okazać się bardzo dużym problemem, skutkując sporym stresem i złym samopoczuciem. Może być też wręcz odwrotnie – zmniejszona ilość bodźców ze świata zewnętrznego czasem skutkuje poczuciem większego spokoju. Można powiedzieć, że wszystko odczuwa się trochę mocniej, a to przekłada się także na dynamikę wewnątrz załogi. Z perspektywy naukowej, misje analogowe są cennym źródłem wiedzy, który w pewnym stopniu można ekstrapolować na warunki kosmiczne, a tym samym lepiej organizować przyszłe, kosmiczne misje załogowe.
W stacji badawczej LunAres przeprowadzanych jest dużo badań naukowych. Jedno z takich badań - AstroMentalHealth, było prowadzone równolegle w LunAresie oraz na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej podczas misji Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Uważam, że to jest naprawdę super, że mamy w Polsce miejsce, w którym możemy prowadzić badania będące punktem referencyjnym w stosunku do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Wracając jeszcze do naszej ostatniej rozmowy. Powiedziała Pani wtedy „Moim największym marzeniem jest zobaczenie na żywo startu i lądowania jednej z rakietSpaceX”. Rozumiem, że dziś to może brzmieć „Niebawem czeka mnie wizyta w Centrum Kosmicznym Kennedy'ego,” ?
Myślę, że w naszym kraju też jest ogromny potencjał intelektualny i marzy mi się, aby więcej ludzi miało odwagę realizować swoje marzenia, a sektor kosmiczny ma naprawdę ogromny potencjał i jeszcze dużo jest do odkrycia. Nasze położenie geograficzne może niekonieczne sprzyja strzelaniu rakietami, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy w przyszłości przodowali w takich dziedzinach jak medycyna kosmiczna. Wystarczy spojrzeć na projekty, które realizował na ISS nasz astronauta – większość z nich była w jakiś sposób związana z medycyną i absolutnie wszystkie zadziałały! To wcale nie jest takie oczywiste i pokazuje jak świetnych mamy naukowców w kraju, w którym nikt tak naprawdę wcześniej nie miał doświadczenia w wysyłaniu ładunków w kosmos.
Niedawno odbyła się w Warszawie Pierwsza w Polsce Konferencja Medycyny Kosmicznej zorganizowana przez Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej oraz Gdański Uniwersytet Medyczny, na której miałam okazję zobaczyć, jak wielu ludzi jest zainteresowanych tą tematyką i osiąga sukcesy. Uważam, że była to fenomenalna inicjatywa, która stanowi duży krok naprzód w popularyzacji tej dziedziny.
Wycieczki do USA na oglądanie startu rakiety niestety jeszcze nie ma w moim kalendarzu, ale jestem cierpliwa.
Myślę, że wzięcie udziału w Analogowej Misji Kosmicznej jest doskonałym sposobem na rozpoczęcie swojej przygody z sektorem kosmicznym, a nawet jeśli ktoś nie planuje iść w tym kierunku, to jest to bardzo cenne doświadczenie. Ponadto, poza udziałem w misjach, można także składać swoje własne propozycje badań naukowych. Gorąco zachęcam do zgłoszeń i mam nadzieję, że kosmos zakiełkuje w moim najbliższym, lekarskim środowisku akademickim.
Rozmawiała Patrycja Matusińska.









