Cena śląskiego tempa życia. Zapomniany raport o śląskiej psychice.

50%
01 kwi 2026

Dzisiaj w Kapsule Czasu zaglądam do niezwykle interesującego, sporządzonego przed przeszło 50 laty, raportu Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej w Katowicach. Dokument ten pt.: „Ocena zachorowalności na choroby psychiczne i umożliwienie poprawy ich leczenia w województwie katowickim” to zapis tego, jak industrializacja Śląska wpływała na stan zdrowia psychicznego mieszkańców województwa katowickiego.

Śląski kocioł: Hałas, migracja i „tempo życia”

W 1973 roku województwo katowickie liczyło blisko 4 miliony mieszkańców i posiadało status najbardziej uprzemysłowionego regionu w Polsce. Jednak duma z tej pozycji miała swoją cenę. Autorzy raportu - dr Kazimierz Golonka (dyrektor Wojewódzkiej Przychodni Zdrowia Psychicznego) i lek. Zdzisław Zasucha (inspektor Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego), alarmowali, że rozwój górnictwa i hutnictwa idzie w parze z „dużą ilością schorzeń o podłożu czynnościowym”.

Co było destrukcyjne dla zdrowia mieszkańców tego regionu?

W raporcie wskazywano na takie czynniki, jak m.in.:

  • konflikty w miejscu pracy oraz problemy rodzinne;

  • hałas, który do niedawna uważano za zbyt błahy powód do interwencji;

  • trudności adaptacyjne – tysiące ludzi migrowało do miast, nie potrafiąc odnaleźć się w nowym tempie życia;

  • frustrację, wynikająca z nieuniknionych sytuacji życiowych w epoce wielkich przemian.

Nowe plagi: spadek syfilisu, wzrost lekomanii

Z raportu płyną ciekawe wnioski statystyczne. O ile liczba klasycznych psychoz była stabilna, o tyle lekarze z satysfakcją odnotowali spadek „psychoz pokiłowych”. Jednak w ich miejsce pojawiły się inne problemy. Były to:

  • plaga depresji i stanów reaktywnych;

  • zaburzenia osobowości;

  • narastająca narko- i lekomania, które wymagały coraz częstszej interwencji.

Od „izolatek” do nowoczesnych poradni

Dokument przypomina, że przed wojną leczenie psychiatryczne na Śląsku było płatne i dostępne głównie w dużych szpitalach, jak Rybnik czy Lubliniec, gdzie pacjenci często spędzali w izolacji po kilkanaście lat.

W 1973 roku system wyglądał już zupełnie inaczej.

Region posiadał 30 terenowych poradni, od Bielska-Białej po Częstochowę. Działały specjalistyczne Poradnie Ortofoniczne – leczono w nich wady mowy u dzieci, stosując m.in. psychoterapię i wpływając na środowisko domowe oraz szkolne.

Co ciekawe, województwo katowickie skupiało 23 takich poradni, co stanowiło 50% wszystkich poradni rehabilitacji mowy w Polsce.

Praca jako lekarstwo?

Niezwykle ciekawie prezentuje się kwestia Zakładów Pracy Chronionej. W tamtym czasie na terenie województwa działało 12 takich placówek. Niektóre z nich, jak spółdzielnia „Technoszczot”, działały bezpośrednio przy zakładach opiekuńczych „Caritas” w Chorzowie i Sośnicowicach. Łącznie pracę znajdowało tam blisko 400 osób z niepełnosprawnościami i chorobami psychicznymi, co miało być sposobem do ich powrotu do społeczeństwa.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To tylko fragment interesującej diagnozy społecznej sprzed pół wieku. Pełna treść raportu, która zawiera znacznie więcej szczegółowych danych znajduje się w zasobach Archiwum Państwowego w Katowicach, do lektury którego gorąco zachęcam (sygnatura 12/224/0/1.16/2164).

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł Bojko
Zakład Antropologii Lekarskiej WNMK

Najnowsze wiadomości
© Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, Portal SUM