Logo BIP Logo projektw EU Skip to main content.   Skip to menu   Search

 

Uczelnia

Nauka

Biblioteka

Student

Szkoła doktorska

Kandydat

Biznes

Kontakt

En / Ru

Ustawa 2.0

Szukaj

 prof. Tomasz J. Wąsik

Co powinniśmy wiedzieć o koronawirusie SARS-CoV-2?

 

Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Tomaszem Wąsikiem,
Kierownikiem Katedry i Zakładu Mikrobiologii i Wirusologii
Wydziału Nauk Farmaceutycznych w Sosnowcu

SUM w Katowicach

 

BL: Czym jest koronawirus SARS-CoV-2 i dlaczego się pojawił?

 

TW: Koronawirusy to grupa wirusów, które znamy już od bardzo dawna. Występują na całym świecie, także w Polsce. Ich nosicielami mogą być ptaki oraz ssaki.

Co roku, 1/3 wszystkich przeziębień w Polsce jest spowodowana przez koronawirusy. Zazwyczaj są to łagodne, niedające powikłań, zakażenia górnych dróg oddechowych.

Niestety, jest to grupa wirusów dosyć zmienna genetycznie. Są to wirusy pleomorficzne, co w konsekwencji powoduje, iż raz na kilka lat pojawiają się bardziej chorobotwórcze warianty, które atakują człowieka. Obecnie mamy trzeci taki przypadek. Wirus z Wuhan, czyli SARS-CoV-2 - genetycznie jest bardzo podobny do wirusa SARS z 2002 roku. Wnika do naszych komórek przez łączenie się z ACE2. Jest to białko o aktywności konwertazy angotensyny, które znajduje się na naszych komórkach, szczególnie płuc, dlatego u niektórych pacjentów może powodować zapalenie płuc. Tak więc SARS-CoV-2 jest o wiele groźniejszy niż te koronawirusy, z którymi mamy regularnie do czynienia, i które zakażają tylko komórki górnych dróg oddechowych.

 

BL: Czy wirus SARS-CoV-2 jest bardzo groźny?

 

TW: Rozpatrując SARS-CoV-2 jednostkowo, nie widzę wielkiego zagrożenia. Jest o wiele łagodniejszy niż SARS, przy którym śmiertelność była na poziomie około 10% i o wiele łagodniejszy niż MERS - wirus występujący w Azji Mniejszej, który jest odpowiedzialny za śmiertelność na poziomie 35%. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że SARS-CoV-2 o wiele łatwiej przenosi się z człowieka na człowieka.

Zaś z punktu widzenia zdrowia publicznego, zagrożenie wzrasta. Do puli istniejących w naszej szerokości geograficznej patogenów (bakterii wielolekoopornych, wirusów, wirusa grypy, na którego się nie szczepimy i umieramy) dochodzi kolejny czynnik o niebagatelnej śmiertelności – na sto zakażonych osób umierają 2, 3, w zależności od opracowania. Zazwyczaj są to osoby starsze lub przewlekle chore z niewydolnością układu immunologicznego. Ponadto u 1/3 zakażonych rozwija się zapalenie płuc, a to już poważa choroba. Nikomu nie życzę przechodzenia wirusowego zapalenia płuc, które może przejść w opadowe zapalenie płuc.

 

BL: Czy pod tym względem śmiertelności wirus grypy jest groźniejszy od SARS-CoV-2?

 

TW: Śmiertelność wywołana przez SARS-CoV-2 jest na podobnym poziomie, jak w przypadku wirusa kleszczowego zapalenia mózgu, z którym mamy do czynienia w Polsce.

Śmiertelność dla grypy sezonowej, wywoływanej wirusem grypy A, określana jest na około 0.1%, z tym, że zapadalność jest o wiele wyższa. Śmiertelność CoVID-19 szacuje się na 2.4%, ale najnowsze dane z 28 lutego br., opublikowane w renomowanym New England Journal of Medicine, określają śmiertelność SARS-CoV-2 na 1.3%. Moim zdaniem z punktu widzenia zdrowia publicznego wirus grypy A jest potencjalnie groźniejszym wirusem niż SARS-CoV-2 . Niebezpieczeństwo związane z SARS-CoV-2 leży w naturze samgo wirusa, króry na skutek kolejnej mutacji może stać się bardziej wirulentny.

 

BL: Masowo wykupujemy maseczki. Udziela nam się atmosfera paniki czy raczej jesteśmy ostrożni?

 

TW: Maseczki nie są rekomendowane przez WHO i ECDC, czyli Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, jako zabezpieczenie przed zakażeniem samego siebie, bo to musiałaby być specjalistyczna maseczka, przylegająca bardzo do twarzy. Owszem, maseczki są przydatne, żeby samemu nie zakażać innych, ale nie nas. Oczywiście w szpitalach, przy opiece zdrowotnej nad chorymi podejrzanymi o rozsiewanie choroby drogą kropelkową, te maseczki dla personelu są wskazane.

Cały czas powtarzam studentom, że najlepszą profilaktyką jest częste mycie rąk i twarzy wodą z mydłem. Mamy tu do czynienia z wirusami osłonkowymi, co oznacza, że mają na swojej powierzchni fragment błony komórkowej gospodarza. Gdy dokładnie myjemy ręce ciepłą wodą z mydłem to osłonka jest usuwana i wirus przestaje być zakaźny, a tym samym groźny. Dlatego musimy pamiętać, żeby nieumytymi rękami nie dotykać okolic oczu, nosa i twarzy, bo wirusy wnikają do naszego organizmu przez śluzówki.

Póki co jeszcze mało wiemy o tym wirusie, ale według niepotwierdzonych doniesień, przenosi się on nie w mikrokropelkach tylko w większych kroplach. Prędkość wylotowa kropelek śliny wynosi około 200 km/h, ale zasięg jest krótki – WHO podaje do metra, ja bym powiedział do 5 metrów. Dlatego trzeba pamiętać, że zarażamy się nie tylko w sytuacji, gdy ktoś bezpośrednio na nas kichnie, ale także poprzez dotknięcie różnych przedmiotów czy urządzeń np. klamki, rurki w autobusie, która została wcześniej zanieczyszczona. Dotykając tych przedmiotów, a następnie oczu, nosa, ust sprawiamy, że wirus wnika przez śluzówki i zakażamy się.

Jak długo SARS-CoV-2 przebywa na przedmiotach? Tego jeszcze nie wiemy, ale mamy wyniki badań nad innymi wirusami. Autorzy niektórych z nich podają, że na powierzchni twardej np. płycie stalowej koronawirusy mogą nie tracić zakaźności przez 48 godz. Z kolei na chusteczkach, czy innych miękkich przedmiotach SARS nie traci zakaźności do 24 godz., jeszcze inne badania udowodniły, że już po 3 godz. nie był zakaźny. Nie ma jednak podstaw do obaw, że odbierając paczkę z Chin, zarazimy się SARS-CoV-2. To jest niemożliwe. Po takim czasie ten wirus traci zdolność do zakażania.

W Polsce stwierdzono już jeden przypadek zakażenia SARS-CoV-2, co wcale nie świadczy, że nie jest ich więcej. Istotną kwestią jest tylko jaki będzie zasięg epidemii w Polsce, czy uda nam się stworzyć jakiś kordon, żeby się nie rozprzestrzenił z ognisk epidemicznych. Epidemia SARS sama się ograniczyła, MERS - jako, że słabo przenosi się z człowieka na człowieka - jest endemiczny dla Azji Mniejszej.

Niestety są dowody na nosicielstwo SARS-CoV-2. Zakażona osoba nie ma objawów klinicznych choroby, czyli nie ma temperatury itp., a rozsiewa wirusa. To samo mamy przy grypie. Osoba, która kilka godzin temu zakaziła się wirusem grypy, u której toczy się infekcja, jest zakaźna, mimo że nie ma objawów.

 

BL: Poza myciem rąk, kichaniem w chusteczkę czy zgięty łokieć możemy zastosować jeszcze jakąś profilaktykę?

 

TW: Jak przy wszystkich chorobach zakaźnych przenoszonych drogą kropelkową powinniśmy unikać skupisk ludzkich. Jeżeli jedziemy autobusem, gdzie panuje ścisk, to ograniczajmy mówienie, bo otwierając usta zwiększamy wrota zakażenia. Pamiętajmy, że jeśli rozmawiamy o czymś, co nas pasjonuje i emocjonujemy się przy tym to zwiększamy wentylację, a więc więcej patogenów może dostać się na śluzówki. Specjalnych, innych zachowań prewencyjnych przeciwko wirusom i patogenom przenoszonym drogą kropelkową.

Poza tym, że SARS-CoV-2 jest nowym gatunkiem - który na skutek mutacji najprawdopodobniej przeszedł na człowieka z nietoperzy (wcześniejsze doniesienia o pochodzeniu SARS-CoV-2 od łuskowców nie znalazły potwierdzenia) i nabył zdolności rozpoznawania receptorów o ACE2, znajdujących się na naszych komórkach płuc - przenosi się jak inne wirusy, wywołujące zakażenia górnych dróg oddechowych. Woda z mydłem. Podstawowa higiena. To najlepiej chroni. Noszenie zwykłej chirurgicznej maseczki? - uważam, że nie ma sensu.

 

BL: W jaki sposób leczymy pacjentów zakażonych SARS-CoV-2?

 

TW: Tylko objawowo. Chociaż u pacjentów zakażonych tym wirusem próbowano podawać chlorochinę, stosowaną przy malarii. Stosowano leki przeciwwirusowe - lopinavir i rytonavir - podawane przy zakażeniu wirusem HIV oraz lek, który został opracowany do zwalczania zakażenia ebolą - remdesivir. Wyniki były obiecujące tzn. pacjenci wyzdrowieli. Tyle tylko, że to są dane nie z typowych badań, które stosujemy w ocenie efektywności leków przeciwwirusowych, więc nie można jeszcze powiedzieć, że leki, które hamują cykl replikacyjny innych wirusów, w przypadku tego koronawirusa też będą działały. Jest nadzieja, ale z lekami przeciwwirusowymi jest tak, że szyje się je na miarę. Czasami jeden lek przeciwwirusowy skutkuje również przy innym blisko spokrewnionym wirusie, ale obecnie nie ma żadnego leku skonstruowanego przeciwko koronawirusom. Koronawirusy - od SARS, MERS przez te, które są w naszej populacji - leczymy tylko objawowo. Opisane próby terapii przeciwwirusowej u pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 wydają się sugerować, że skracają one okres choroby, ale to nie są jeszcze konkretne badania, nie ma wyznaczonego indeksu terapeutycznego. Za mało jeszcze wiemy.

 

BL: Czy będzie szczepionka chroniąca przed SARS-CoV-2?

 

TW: Jeżeli chodzi o koronawirusy to do tej pory nie mamy żadnych skutecznych szczepionek. Przeszkodą jest duża zmienność tych wirusów. Nie udało się skonstruować efektywnej szczepionki przeciwko SARS i MERS. Zapowiedzi wielu laboratoriów, że do kilku miesięcy ta szczepionka będzie, uważam za optymistyczne. Jak wygląda dynamika epidemii? Żeby szczepionka powstrzymała epidemię czy pandemię, z wyliczeń z modeli matematycznych wynika, że trzeba wyszczepić 20% populacji. Policzmy sobie. Szczepionka ma być za kilka miesięcy. Ile zajmie nam wyprodukowanie tej szczepionki, żeby zaczepić 20% populacji na świecie? Do tej pory ten wirus może już się wycofać. Nie wiem jak będzie, tego nikt nie wie.

 

BL: A co z lekiem?

 

TW: Badane są leki, które już mamy. Skonstruowanie leku, przeprowadzenie wszystkich badań i wprowadzenie go na rynek to proces, który kosztuje kilka miliardów euro i trwa bardzo długo, bo trzeba zrobić wszystkie badania prekliniczne i kliniczne, żeby taki lek dopuścić do obrotu. Mam nadzieję, że któryś z istniejących leków będzie efektywny. Tylko nie myślmy, że weźmiemy taką pigułkę i od razu będziemy wyleczeni. Najprawdopodobniej te leki będą działały tak, jak działają leki przy grypie, gdzie sami producenci podają, że ich stosowanie odpowiednio wcześnie skraca przebieg choroby o dzień do półtora dnia, obniżając wiremię. Czyli nie ma takiego leku, który działa jak antybiotyk – bierzemy, wybijamy bakterie (o ile bakteria nie jest lekooporna). Leki przeciwwirusowe tak nie działają, a antybiotyki nie działają na wirusy. Leki przeciwwirusowe zmniejszają poziom wiremii, ale nie likwidują jej do zera. Żaden lek przeciwwirusowy nie potrafi tego zrobić natomiast pozwala organizmowi szybciej zwalczyć infekcję i znacznie obniża prawdopodobieństwo wystąpienia objawów ubocznych, które mogą być groźne, jak przy grypie. Tak, więc ten lek też nie będzie czymś cudownym – mam koronawirusa, biorę pastylkę i jestem zdrowy. Tak to na pewno nie będzie działało. I tak jak każda terapia nie będzie działać u wszystkich. I jeszcze wrócę do grypy – producenci leków przeciwko temu wirusowi podają, że działają one na wirusa grypy A i B. I teraz, przed podaniem tego leku pacjent powinien być zdiagnozowany, czyli powinien mieć zrobione badanie stwierdzające, że to jest grypa. Objawy kliniczne przy grypie, przy ciężko przechodzonym przeziębieniu, przy SARS są bardzo zbliżone. Czyli istotna jest diagnostyka. I tutaj trzeba zwrócić uwagę na realia naszej służby zdrowia.
W kraju do końca lutego tylko jedno laboratorium miało testy wykrywające SARS-CoV-2, obecnie jest ich sześć. Są to testy real-time RT-PCR - technika powszechnie znana, powszechnie stosowana. By mówić o efektywnej diagnostyce, każdy pacjent z uzasadnionym podejrzeniem ostrej infekcji wirusowej górnych dróg oddechowych, który przychodzi do ZOZ-u, powinien mieć wykonany odpowiedni panel badań. Nie można pacjentowi zakażonemu SARS-CoV-2 podać leków przeciw wirusowi grypy. Pamiętajmy o skutkach ubocznych leków przeciwwirusowych, które działają w naszych komórkach i zdecydowana większość z nich wnika zarówno do komórek zakażonych wirusem, jak i zdrowych. Tak więc, żeby taki lek przeciwwirusowy mógł być podany pacjentowi, lekarz powinien mieć potwierdzenie zakażenia danym wirusem.

 

BL: Póki co w Polsce stwierdzono jeden przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?

 

TW: Różnica między zwykłym przeziębieniem a zakażeniem SARS-CoV-2 jest taka, że pojawiają się wysoka temperatura, kaszel, duszności, oddech staje się krótki, urywany, płytki, pojawiają się bóle w klatce piersiowej, już nie wspominając o tych klasycznych objawach grypopodobnych. Natomiast, jeżeli jest to zwykłe przeziębienie temperatura nie przekracza 38 stopni Celsjusza, mamy tzw. głowę z waty, ale w sumie całkiem nieźle funkcjonujemy tylko jesteśmy nieco rozbici to jeszcze nie ma powodów do niepokoju mamy katar i kichamy. Z kolei, jeśli mamy bardzo szybko narastającą temperaturę osiągającą 40 i więcej stopni Celsjuza, pojawiające się szybko bardzo złe samopoczucie, bóle mięśniowe, czaszkowe, w okolicach oczodołów - najprawdopodobniej jest to grypa i wtedy też trzeba szybko szukać fachowej pomocy medycznej. A w zasadzie, by nie zakażać innych i nie narażać się na powikłania, lekarz, służby medyczne powinny przyjść do nas.

Pamiętajmy jednak, że przy grypie również może pojawić się spłycony oddech, bóle w klatce piersiowej i mogą pojawiać się objawy zakażenia dolnych dróg oddechowych jako powikłanie. Dlatego też leczenie objawowe grypy i COVID-19 jest bardzo podobne. Natomiast potwierdzeniem czy to jest wirus grypy, czy to jest koronawirus SARS-CoV-2, wywołujący chorobę COVID-19, jest diagnostyka molekularna, wirusologiczna, czyli wykrycie u pacjenta genomu wirusa grypy czy SARS-CoV-2 lub jakiegoś innego wirusa. Ostatnio pojawiły się reklamy testów diagnostycznych wykrywające przeciwciała przeciwko antygenom SARS-CoV-2, ale nie mają one, z oczywistych względów, znaczenia diagnostycznego, natomiast mogą być pomocne z punktu widzenia epidemiologii. Pamiętajmy, że powyższe objawy mogą wystąpić przy zakażeniach bakteryjnych i grzybiczych, jak i mogą być manifestacją innych chorób.

 

BL: Czy podejrzewając u siebie zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 powinniśmy udać się do lekarza czy do oddziału zakaźnego?

 

TW: Zalecenia GIS mówią, że jeżeli wróciliśmy do kraju z rejonów, gdzie występuje epidemia SARS-CoV-2 lub mieliśmy kontakt z osobą zakażoną tym koronawirusem i rozwijają się u nas niepokojące objawy, takie jak: gorączka, kaszel, duszność i problemy z oddychaniem to bezzwłocznie telefonicznie powinniśmy powiadomić stację sanitarno-epidemiologiczną lub zgłosić się bezpośrednio do oddziału zakaźnego lub oddziału obserwacyjno-zakaźnego.

Rada dobra dla mieszkańców dużych miast - w mniejszych ośrodkach pozostają wyłączenie lekarze pierwszego kontaktu.

 

BL: Czy jesteśmy w Polsce przygotowani na wypadek wystąpienia epidemii?

 

TW: To zależy od skali zjawiska. Jeżeli będziemy musieli hospitalizować kilkaset osób to nasz system opieki zdrowotnej, jakkolwiek niedoskonały, da sobie radę. Jeżeli skala zjawiska będzie duża - powiedzmy hospitalizacja kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy pacjentów - to może być ciężko.

Obecnie w Polsce (stan na 1 marca 2020) mamy hospitalizowanych 87 osób z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2, 146 osób jest objętych kwarantanną domową, a 3370 osób jest pod ścisłym nadzorem epidemiologicznym. U jednej osoby stwierdzono zakażenie SARS-CoV-2 (stan na 4 marca 2020 r.).

 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

[Przesłano przez: Bożena Langner]  

 

Wydział Nauk Medycznych w Zabrzu
 

Wydział Nauk Medycznych w Zabrzu

Kierunki lekarski i lekarsko-dentystyczny. 43 Katedry i 4 jednostki samodzielne. Tradycja sięgająca 1946 roku. Bogate zaplecze naukowo-badawcze i dydaktyczne.
Wydział Nauk Medycznych w Katowicach
 

Wydział Nauk Medycznych w Katowicach

Kierunki: lekarski oraz neurobiologia. Wydział to ponad 340 nauczycieli akademickich oraz 40 katedr, 34 kliniki, 18 zakładów i 4 oddziały kliniczne. Na terenie Wydziału znajduje się nowoczesne Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej.
Wydział Nauk Farmaceutycznych w Sosnowcu
 

Wydział Nauk Farmaceutycznych w Sosnowcu

Kierunki: farmacja, analityka medyczna, kosmetologia i biotechnologia medyczna. Bogata baza dydaktyczno-naukowa w nowoczesnym kampusie dydaktycznym oraz atrakcyjne zaplecze sportowe.
Wydział Nauk o Zdrowiu w Katowicach
 

Wydział Nauk o Zdrowiu w Katowicach

Powołany w 2001 roku. Kierunki studiów: pielęgniarstwo, położnictwo, fizjoterapia, elektroradiologia, coaching medyczny. Studia doktoranckie i studia podyplomowe. Bogata baza naukowo-dydaktyczna oraz zaplecze sportowe.
Wydział Nauk o Zdrowiu w Bytomiu
 

Wydział Nauk o Zdrowiu w Bytomiu

Unikalne kierunki: Zdrowie Publiczne oraz Dietetyk. Istnieje od 2001 roku. Funkcjonuje na bazie 12 jednostek naukowo dydaktycznych. Studia magisterskie i licencjackie.

Fundusze Europejskie

Serwisy internetowe Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wykorzystują pliki cookie w zakresie niezbędnym do ich prawidłowego funkcjonowania oraz w celu dostosowywania i poprawiania sposobu ich działania. Więcej informacji polityka cookies SUM

Deklaracja dostępności

SUM © 2016-2020

 

 

 

logo sum

ŚLĄSKI UNIWERSYTET MEDYCZNY w Katowicach
ul. Poniatowskiego 15
40-055 Katowice
tel. 32 208 3600
NIP: 634-000-53-01
REGON: 000289035

Redagowanie i administracja: Centrum Informatyki i Informatyzacji
Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.